Navigation Menu
Niespodziewana zmiana miejsc

Niespodziewana zmiana miejsc

By on Paź 8, 2016 in Co mi się przyda w drodze?, Inspiracje, Kambodża, Mydło i powidło | 0 comments

Nie planowałam dalekich wyjazdów w tym roku. A już na pewno nie myślałam, że wydarzy się to w ostatnich miesiącach tego roku. A jednak…

Już miałam wspominać dalsze etapy cudownej wyprawy do Nepalu, kiedy pojawiła się kolejna możliwość wyjazdu do Azji. Zastanawiałam się parę dni, niespokojnie wierciłam w pracy. Spokój spłynął na mnie wreszcie, kiedy kupiłam bilety lotnicze.

To już pewne, startuję 25 października do Ho Chi Minh, czyli do Sajgonu, w Wietnamie. W planie są 3 tygodnie w Wietnamie i Kambodży.

W podróż nie wyruszam sama. Marzyłam o tej trasie już od jakiegoś czasu, a kiedy dowiedziałam się, że właśnie w taką podróż wyrusza mój nieoceniony przyjaciel Łukasz „Wieża” Wieruszewski z Wrocławia, musiałam zapytać czy przyjmie mnie na współtowarzysza wyprawy. I zostałam przyjęta. 🙂

Tak, wyjazd za niecałe 3 tygodnie. Ale powiem szczerze, że jednak taką podróż warto planować wcześniej, a nie działać na ostatnią chwilę. Dlaczego? Chociażby dlatego, że trzeba zrobić niezbędne szczepienia, a te należy zaplanować minimum na miesiąc przed wyjazdem. Ja mam to szczęście, że mam ważne szczepienia dla tego regionu świata.

Bilet lotniczy wyszukiwałam przez Skyscanner (stronę możecie zobaczyć tutaj) a finalnie kupiłam przez GotoGate (strona tutaj). I będę podróżować liniami Emirates z Warszawy do Ho Chi Minh z przesiadką w Dubaju.

Teraz pozostają sprawy organizacyjne.

Bilet jest, ale potrzebna jest jeszcze wiza, albo jej promesa. Promesa wydaje się opcją korzystniejszą cenowo i szybszą do załatwienia. Promesę można wyrobić przez wyspecjalizowane biura pośrednictwa wizowego, wypełniając wniosek online i bez konieczności wysyłania kurierem paszportu, jest to wydatek ok. 100,- zł. Jej wyrobienie jest możliwe tylko w przypadku przylotu  i to na określone lotniska: Ho Chi Minh, Hanoi lub Danang. Z promesą oraz zdjęciem paszportowym zgłaszamy się na lotnisku do okienka „VISA On Arrival” i zapłacimy tam za wizę wielokrotną ok. 50$. Ja swoją załatwiałam tutaj.

Trzeba przygotować apteczkę – najpotrzebniejsze leki i profilaktyka antymalaryczna, zaopatrzyć się w środki przeciw insektom (muszą to być specjalistyczne relepenty np. Mugga).

Zawsze robię listę rzeczy do spakowania. To na pewno uchroni nas przed spakowaniem zbyt dużej liczby rzeczy, a to bardzo istotna sprawa, kiedy będziemy swój dobytek nosić na plecach. Warto plecak też zważyć, także ze względu na ograniczenia linii lotniczych (nie przekraczamy 30 kg).

Listę rzeczy dzielę na kilka podgrup, z czego zawsze najważniejsze są dokumenty i pieniądze, bo z resztą zawsze sobie poradzisz (o ile masz wygodne buty 🙂 ).

Ubezpieczenie zawsze wykupuję. Nigdy nic się nie dzieje, ale lepiej je mieć.

I czytać, czytać, czytać 🙂

Przeglądam blogi podróżnicze, bo to nieoceniona skarbnica wiedzy. Mam też kilka książek do przeczytania przed wyjazdem, zawsze chcę dowiedzieć się czegoś więcej przed wyjazdem, poczuć klimat kraju do którego się wybieram:

  1. „Uśmiech Pol Pota” Petera Fröberga Idlinga. Przejmujący reportaż o jednej z najkrwawszych dyktatur XX wieku, kiedy do władzy w Kambodży dochodzą Czerwoni Khmerzy. Recenzję możecie przeczytać tutaj.
  2. Druga książka to „Duchy. Korespondencje z Kambodży” Tiziano Terzaniego. W swoich reportażach Terzani przedstawia obraz Indochin niszczonych przez wielkie mocarstwa. Polecam też inne książki tego autora, Włocha, który przez lata był korespondentem „Der Spiegel” w Azji. Recenzję tej pozycji znajdziecie tutaj.
  3. „Czołem, nie ma hien. Wietnam jakiego nie znacie” Andrzeja Mellera to pozycja trzecia i mam nadzieję, że odkryje przede mną jakieś tajemnice 😉 recenzja tutaj.
  4. Przewodniki. Muszą być. Wybrałam „Wietnam, Laos i Kambodża. Przewodnik Ilustrowany” Wydawnictwa Pascal, który najprawdopodobniej zabiorę ze sobą. Oraz z mojej ulubionej serii, ale zbyt ciężki do noszenia w plecaku przewodnik Wiedzy I Życia „Wietnam i Angkor Wat”. I oczywiście mapa tego rejonu, bo bez mapy ani rusz.

Co trzeba zrobić przed wyjazdem?

  1. 1. Wymagane szczepienia – zawsze sprawdzam je na stronach Wojskowego Instytutu Medycznego i u swojego lekarza medycyny tropikalnej, zerknijcie tutaj.
  2. 2. Skompletowanie apteczki.
  3. 3. Przygotowanie wszystkich niezbędnych dokumentów.
  4. 4. Przygotowanie listy rzeczy do zabrania i jej solidna weryfikacja 😉 nawet zakończona ważeniem plecaka.
  5. 5. Poczytać ile się da o krajach do których się wybierasz.
Lista rzeczy do zabrania
  1. 1. DOKUMENTY
  2. * ważny paszport + jego kserokopia
  3. * waluta wymienna + karta kredytowa
  4. * bilety lotnicze + i inne jeśli posiadamy
  5. * ubezpieczenie
  6. * potwierdzenie obowiązkowych szczepień – żółta książeczka
  7. * kasa – nie dokument, ale równie ważna
  8. * zdjęcia paszportowe
  9. 2. ODZIEŻ/OBUWIE/BIELIZNA
  10. * sandały + japonki
  11. * buty trekkingowe
  12. * kurtka przeciwdeszczowa
  13. * czapka do ochrony przed słońcem + buff
  14. * bielizna/skarpety – 5 szt. wystarczy
  15. * strój kąpielowy
  16. * krótkie spodnie x 1
  17. * spodnie trekkingowe x 2
  18. * bluza/polar
  19. * windstopper
  20. * t-shirty
  21. * lekka rozpinana koszula z długim rękawem
  22. 3. KOSMETYKI
  23. * krem UV
  24. * pasta i szczoteczka do zębów
  25. * żel pod prysznic i szampon do włosów + grzebień
  26. * relepenty MUGGA
  27. * ręcznik szybkoschnący (rozważam dwa)
  28. * żel antybakteryjny do rąk
  29. * mokre chusteczki + chusteczki higieniczne
  30. * dobry dezodorant
  31. 4. WYPOSAŻENIE
  32. * plecak z ochroną przeciwdeszczową
  33. * apteczka
  34. * mapa + przewodnik
  35. * okulary przeciwsłoneczne
  36. * mały plecak do zwiedzania
  37. * kłódki
  38. * telefon + ochraniacz
  39. * latarka + czołówka
  40. * sznurek na pranie
  41. * moskitiera
  42. * powerbank
  43. * poszewka/liner do spania
  44. * scyzoryk
  45. * worki na śmieci + woreczki strunowe
  46. * lustrzanka – już przeklinam jej ciężar 🙂
  47. * kindle – jeszcze się zastanawiam
  48. * worki przeciwdeszczowe
  49. * notes i długopis

Zdecydowałam się nie zabierać karimaty, będzie o parę deko lżej. Będziemy szukać noclegów gdzieś po drodze.

I tak naprawdę, dopiero jak wrócę, opowiem Wam, czy moja lista pakowania zdała egzamin i czy coś jeszcze trzeba było zabrać, a może coś było zbędne. Podróż pokaże.

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj Małgo on tour!

Dołącz do mnie, aby otrzymywać informacje o nowych postach lub ciekawych wydarzeniach.

Subskrypcja zakończona sukcesem!

Pin It on Pinterest

Share This