Navigation Menu
Angkor Wat

Angkor Wat

By on Paź 15, 2017 in Azja, Kambodża | 0 comments

Do Siem Reap, miejscowości położonej najbliżej Angkor Wat, dotarliśmy bardzo późnym popołudniem. Wyszukaliśmy sobie na miejsce pobytu Hotel Le Tigre (zobaczcie tutaj) za który zapłaciliśmy po 5 $ za noc (niech Was nie przerażą ceny umieszczone na stronie www), jak dla mnie warunki rewelacyjne.

Hotel był oddalony nieco od centrum, więc na kolacje przeszliśmy się spacerem – moja uwaga jest taka, ze jednak Siem Reap to miejscowość nastawiona na turystów, którzy przyjeżdżają do Angkor, jest tu drożej, więcej turystycznej tandety, ale zawsze warto pójść na „fish pedicure” 😉 Co jest genialne to nocne targi na których można spróbować street foodów różnej maści – a oczywiście najwspanialsze są wygrzane na słońcu owoce: śmierdzące duriany, czy delikatne jack fruity. Jest tu nawet ulica, która nosi nazwę Pub Street.


Nie ukrywam, że Świątynie Angkor Wat to jedno z tych miejsc na których zwiedzanie czekałam najbardziej. Miejsce wyjątkowe i magiczne.

Angkor to dawna stolica khmerskiego imperium, którą pozostawał przez 6 wieków od roku 802. Jest to niesamowity kompleks około 70 świątyń, grobowców i ruin innych zabudowań, które tworzą ten największy, podobno, na świecie kompleks religijny, a na pewno są jednym z cudo świata.

Szczęśliwie Angkor uniknął zniszczenia przez Czerwonych Khmerów, którzy negowali religię, ale świątynie były dla nich świadectwem dawnej potęgi i wielkości Kambodży.

Dopiero po upadku Czerwonych Khmerów, kiedy Kambodża zaczęła otwierać się na świat, okazało się, że Angkor Wat, pomimo wojny, która Kambodżę wyniszczyła, pozostał praktycznie nietknięty.

Obecnie wiele fundacji, archeologów, oraz różnych krajów bierze czynny udział w restaurowaniu Świątyń.

Na wysiadających z autobusu turystów czekają kierowcy tuk-tuków. Oczywiście, kiedy przyjechaliśmy do Siem Reap, również skorzystaliśmy z usług jednego z nich, miał na imię Ponve. Od razu zaoferował nam, że następnego dnia zabierze nas do Angkor. Trochę się wahaliśmy, ponieważ mieliśmy w planie wynajem rowerów i zwiedzanie kompleksu tym właśnie środkiem transportu, ale szybko zrozumieliśmy, że przez wysoką temperaturę i końcówkę pory deszczowej zobaczymy niewiele. Zdecydowaliśmy się na wynajęcie tuk-tuka.

Co trzeba wiedzieć o zwiedzaniu Angkor Wat w jeden dzień?

Bilet całodzienny kosztował – 20 $ od osoby (z tego co czytałam, obecnie jest to 37 $)
Bilet jest imienny – nie można go odstąpić komuś innemu. Byliśmy przygotowani i mieliśmy zdjęcia ze sobą, ale nie były potrzebne – robią je na miejscu, przy kasie.

Tuk-tuk – można zrobić dwie trasy: małą (18 km) i dużą (27 km), lub je połączyć – oczywiście wybraliśmy tę drugą opcję za 23 $

Można też zwiedzać Angkor na wynajętym rowerze – moim zdaniem to fajne rozwiązanie, jeśli poświęcimy na zwiedzanie kilka dni i nie straszne są nam upały. Można też w wersji luxusowej samochodem z klimatyzacją 🙂

Pamiętajcie jeszcze o tym że:

  • należy się odpowiednio ubrać – koszulki z rękawami, spodenki zakrywające kolana (w razie wpadki – można dokupić odpowiednie stroje bezpośrednio przy kasach),
  • na terenie Angkor Wat nie wolno palić, o tym, ze nie wolno śmiecić chyba nie muszę pisać,
  • Mnichów należy traktować z szacunkiem – jeśli chcecie zrobić sobie z nimi zdjęcie należy wcześniej zapytać,
  • nie należy dawać pieniędzy żebrzącym dzieciom – Kambodża należy do jednego z najbiedniejszych krajów na świecie, dzieci przestają chodzić do szkoły widząc, że żebrząc dostaną pieniądze,
  • nie należy podnosić głosu, wyrażać emocji poprzez uściski, całowanie, ponieważ nie jest to przyjęte i może prowadzić do nerwowych sytuacji,
  • generalnie ludzie są bardzo sympatyczni i pomocni.

Wielu zwiedzających zaczyna zwiedzanie Angkor Wat od wschodu słońca (później wraca do hotelu na śniadanie i dopiero później zwiedza)- ponieważ wiedzieliśmy, ze będą tłumy i że mamy końcówkę pory deszczowej (tak, padał deszcz rano) zdecydowaliśmy się wyruszyć o godzinie 07:00 i zjeść śniadanie przed wejściem do świątyń.

Można obejrzeć świątynie Angkoru w jeden dzień, tak jak my to zrobiliśmy, ale trzeba przygotować się na zmęczenie i upał. Plusem jest to, że przed każdą ze świątyń można kupić coś do picia (były cudowne zimne kokosy) i ewentualnie do jedzenia.

Jak już wspominałam, zdecydowaliśmy się na dłuższą wersję zwiedzania i odwiedzimy w sumie 9 świątyń, w tym te najbardziej znane jak: Angkor Wat, Bayon i Ta Prohm – popularna dzięki kręconym w niej scenom do filmu z Angeliną Jolie „Tomb Raider”.

Angkor Wat

Zwiedzanie rozpoczniemy od największej świątyni, podobno największej na świecie pojedynczej budowli sakralnej – Angkor Wat, które oznacza Miasto-Świątynię.
Na wewnętrzny dziedziniec prowadzi droga, utworzona na usypanej grobli, po dwóch stronach otaczają ją rzeźbione balustrady. Przechodzimy głównym wejściem do galerii reliefów, a następnie docieramy do, górującego nad całością, centralnego sanktuarium, które jest po prostu monumentalne.
Na zwiedzanie tego obiektu zarezerwujcie sobie do 2 godzin.

 

Bayon

Jest to jedna z najbardziej niesamowitych budowli, a lezy w sercu Angkor Thom czyli Wielkiego Miasta, które w momencie wybudowania – XII wiek – było największym miastem imperium khmerskiego, otoczonym w całości murem.

Świątynia Bayon posiada 54 wieże położone na 3 poziomach, na których jest wyrzeźbionych około 200 niesamowitych twarzy

 

Preah Khan

Nieco mniejsza świątynia od poprzednich, ale tajemnicza i mniej uczęszczana.

 

Neak Poan

Neak Poan jest świątynią niezwykłą, podobno zanim zaczęła pełnić funkcję świątyni, była szpitalem. Została zbudowana na jeziorze, dlatego żeby do niej dotrzeć, trzeba do przejść długą ścieżką położoną ponad taflą wody.

 

Ta Prohm

Ta Prohm jest najbardziej mroczny i tajemniczy. Jego spolszczona nazwa to „Przodek Brahmy” a jest to dawny buddyjski klasztor. W tej świątyni znajdziemy wytchnienie od upału – bardzo dużo tu jest zieleni, potężnych drzew banianu o gigantycznych korzeniach oplatających budynki. Do tego sama świątynia i jej wąskie korytarze, dają przyjemne uczucie chłodu.

ŚWiątynia ta jest też popoularna ze względu na to, że właśnie tutaj kręcono sceny do filmu z Angelina Jolie „Tomb Rider”.

Ta Som, East Mebon, Pre Rup oraz Ta Keo

To pozostałe świątynie, które odwiedziliśmy – każda z nich jest inna, każda niesamowita, ale za to często żeby móc podziwiać serce świątyni trzeba się wspinać po bardzo stromych i śliskich, kamiennych schodach.


Tymczasem przed świątyniami, na zwiedzających, czekają kierowcy taksówek i tuk-tuków w prowizorycznie zawieszonych hamakach, starają się znaleźć trochę cienia.

Zwiedzanie zakończyliśmy o godzinie 16:30, a o 17:00 byliśmy w hotelu. Na prawdę żałowałam, ze nie miałam parasola do ochrony przed słońcem – od godziny 10:00 było już gorąco nie do wytrzymania, a część świątyń stoi na niezacienionej przestrzeni, przy ogromnej wilgoci, byliśmy po prostu mokrzy. Za to popołudniu kilka razy spotkaliśmy się z niesamowitą ulewą – przecież to końcówka pory deszczowej.

Powrotny autobus nocny do Sajgonu mieliśmy dopiero następnego dnia wieczorem, także czekał nas dzień słodkiego lenistwa.

Poszukiwanie dobrego jedzenia, drobne zakupy na lokalnym targu i oczywiście fish spa 🙂

Do Sajgonu wracaliśmy z przygodami i wynikającymi raczej z naszej własnej niefrasobliwości. Otóż „nocny” autobus do Sajgonu, dojeżdżał tylko do Phnom Penh i to w okolicach godziny 04:00. Zorientowaliśmy się tylko dlatego, ze ktoś zaczął krzyczeć, że wyrzucają bagaże z autobusu. Jak się później okazało musieliśmy zaczekać ponad 2 godziny, aż został podstawiony autobus do Sajgonu i dopiero ruszyliśmy w dalszą drogę. 🙂

Podsumowując: do Kambodży muszę wrócić na dłużej!

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj Małgo on tour!

Dołącz do mnie, aby otrzymywać informacje o nowych postach lub ciekawych wydarzeniach.

Subskrypcja zakończona sukcesem!

Pin It on Pinterest

Share This