Navigation Menu
Gambia – kraj uśmiechu. Informacje praktyczne

Gambia – kraj uśmiechu. Informacje praktyczne

By on Lis 26, 2017 in Afryka, Gambia | 0 comments

Zauważyłam już dawno, że podróże na ostatnią chwilę przynoszą najwięcej radości. Tak też było tym razem. Wyjazd do Gambii w zachodniej Afryce „wyskoczył” 2 tygodnie przed wylotem, ale tak naprawdę wystarczyła mi krótka chwila, żeby podjąć decyzję.

Dzisiaj chcę przedstawić wyjazd od strony praktycznej.

Gambia

To najmniejsze państwo kontynentu afrykańskiego, położone w zachodniej części kontynentu. Od północy, wschodu i południa graniczy z Senegalem, od zachodu ma dostęp do Oceanu Atlantyckiego.

Stolicą jest Bandżul. Dominujące wyznanie to Islam – 95% społeczeństwa wyznaje tę religię. Gambia jest republiką.

Wzdłuż całego państwa przepływa rzeka Gambia, ale nie ma na niej ani jednego mostu, na drugi brzeg można się dostać tylko za pomocą promu.

Panuje tutaj klimat zwrotnikowy z bardzo dużymi opadami w porze deszczowej.

 

Przylot

Z Polski do Gambii można się dostać czarterem Biura Rainbowtours, który obsługuje linia Small Planet. Wiąże się ono co prawda z około 1,5 międzylądowaniem w Hiszpanii lub Afryce Północnej na tankowanie samolotu oraz wymianę załogi, ale to jedyny możliwy bezpośredni lot. Całość to ok. 8,5 godziny.

Wizy

Dla obywateli Polski zniesiono obowiązek wizowy.

Szczepienia 

Trzeba posiadać szczepienie na żółtą febrę, ponieważ czasami jest wymagane do okazania na lotnisku. Nigdy nie zaszkodzi być zaszczepionym na żółtaczkę.

Waluta – ceny

Najlepiej zabrać ze sobą euro, funty lub dolary i wymienić je na miejscu.
50 euro to ok. 2600 dalasi, czyli lokalnej waluty

1 euro – 54 – 57 dalasi

Przykładowe ceny:
Cola w restauracji – 60 dalasi
Zgrzewka wody w sklepie – 125 dalasi
Piwo w restauracji – 50 – 75 dalasi
Pizza – 300 – 400 dalasi
Owoce na plaży – 250 – 400 dalasi (w zależności od wielkości porcji)
Kokos do picia na straganie – 30 dalasi (na plaży 150 dalasi)
Kartka pocztowa – 20 dalasi

Zawsze w pobliżu hoteli można znaleźć markety w których można kupić wszystko łącznie z kosmetykami, napojami i żywnością.

Pieniądze można wymienić w kantorze w hotelu (kurs jest nieznacznie słabszy) lub w każdym miejscu oznaczonym charakterystycznym żółto-czarnym znakiem Western Union.

Transport

My korzystaliśmy z taksówek – zielone są dla turystów, a żółte dla lokalnych. I tutaj ceny bardzo się różnią i zawsze podlegają negocjacji – wszystko zależy od ilości osób oraz wybranej trasy. Zawsze można się umówić z taksówkarzem tak, że zawozi nas w jakieś miejsce a później na nas czeka lub przyjeżdża po nas i odwozi do hotelu. Płacimy po wykonaniu całej usługi.

Taksówki są w dwóch kolorach; zielone to taksówki turystyczne, które są droższe oraz żółte to taksówki lokalne. Zawsze ustalamy cenę przed rozpoczęciem kursu. Niezależnie od tego czy taksówki są zielone czy żółte będą nas wiozły z zawrotną prędkością 30km/h.

Oprócz tego można jeździć też małymi, lokalnymi busami – ale niestety nie miałam okazji z nich skorzystać.

Tylko główne drogi są asfaltowe, boczne niestety to piach, dobrze jeśli jest utwardzony, w przeciwnym razie można się nieźle zakopać.

Wycieczki fakultatywne

Wycieczki zorganizowane oferowane w hotelach mają ceny zawrotne: 35 – 45 euro. I moim zdaniem jest to cena niewspółmierna do jakości, a zarobek z nich i tak nie trafia do lokalnych mieszkańców. Lepiej organizować je na własną rękę.

Jedzenie

Jak w każdym egzotycznym dla nas kraju trzeba przestrzegać picia wody butelkowanej, na wszelki wypadek.

Generalnie jedzenie jest smaczne. W restauracjach znajdziemy zarówno dania europejskie (pizzę, spaghetti czy hamburgery i frytki), jak i dania kuchni lokalnej (domoda, benechin czy yassa – napiszę o nich szczegółowo trochę później).

Plaża i miejscowi

Przygotujcie się na to, że zaraz po opuszczeniu hotelu będziecie atakowani przez kierowców taksówek, sklepikarzy, czy po prostu przez ludzi, którzy koniecznie będą chcieli się „zaprzyjaźnić”. Jeśli nie mamy na to ochoty wystarczy grzecznie lecz stanowczo podziękować. Oczywiście wystarczy to tylko na kilka metrów, bo zaraz podejdą nowi i… cóż pozostaje się przyzwyczaić do wszechobecnego zaczepiania i uśmiechów. Każdy próbuje jakoś na turystach zarobić.

Kiedy dojdziecie już na plażę zostaniecie przydzieleni do swojej „Fruit Lady” oraz chłopaka od soków owocowych, którzy będą się wami opiekować do końca pobytu i nikt inny nie będzie mógł już wam tych rzeczy sprzedać.

Na plaży będą Was czekały jeszcze inne atrakcje – sprzedawcy różności od ogromnych muszli do kapeluszy i pasków, a także możliwość konnej przejażdżki.

Przy plaży znajduje się sporo różnych restauracji i barów, które posiadają leżaki z parasolami lub łóżka z baldachimami, wystarczy kupić coś do picia, żeby móc cały dzień spędzić na wygodnym leżaku.

Mogę Wam już powiedzieć że Gambia i jej mieszkańcu urzekli mnie bez reszty. To maleńki kraj (powierzchnią może się równać z województwem opolskim, a największe miasto – Serrekunda ma 400 tysięcy mieszkańców) ale posiadający wspaniałą kulturę, niesamowite bogactwa natury i cudownie uśmiechniętych mieszkańców.

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj Małgo on tour!

Dołącz do mnie, aby otrzymywać informacje o nowych postach lub ciekawych wydarzeniach.

Subskrypcja zakończona sukcesem!

Pin It on Pinterest

Share This