Navigation Menu
Co jeszcze warto zrobić w Gambii?

Co jeszcze warto zrobić w Gambii?

By on Gru 10, 2017 in Afryka, Gambia | 1 comment

Gambia ma do zaoferowania bardzo dużo atrakcji. Przede wszystkim niesamowitą naturę. Ten niewielki kraj przecina w poprzek rzeka Gambia, dzięki której możemy obserwować niesamowitą zieleń oraz wiele gatunków zwierząt.

Przede wszystkim Gambia to raj dla miłośników ptaków – żyje ich tutaj około 540 gatunków. Już w pierwszy dzień po przyjeździe zauważyłam krążące wszędzie potężne ptaszyska  – jak się okazało afrykańskie sępy. Robią niesamowite wrażenie, przysiadając sobie na gałęziach palm.

Także na terenie hotelu w którym mieszkałyśmy co chwilę było słychać inne ptasie śpiewy i można było zobaczyć różnokolorowe ptaki: raz granatowo-fioletowe z długimi ogonami, innym razem białe z ogromnymi pomarańczowymi dziobami, po prostu coś niesamowitego.

Dlatego wiem, ze jeśli przyjadę tu na dłużej, warto zaopatrzyć się w dobry obiektyw (zwykłymi ciężko zrobić ptakom fajne zdjęcia) i wybrać się na ornitologiczne safari.

No to co tu robić w tej Gambii?

1. Makasutu

W hotelach można wybrać wyjazdy z wielu propozycji, czego jednak nie polecam, bo są bardzo drogie. Organizując je sami damy zarobić lokalnym przewoźnikom i sami zaoszczędzimy 50%.

Wiele z proponowanych wycieczek w ogóle mnie nie zainteresowało, bo były to wyjazdy na przykład do rezerwatu krokodyli (żyją one, podobnie jak hipopotamy na zachodzie kraju) gdzie można nawet je pogłaskać – nie przemawia do mnie w żaden sposób takie traktowanie dzikich zwierząt.

Zdecydowaliśmy się na wyjazd do Makasutu (zobacz tutaj)- parku w którym można podziwiać drzewa mandrowe, baobaby, eukaliptusy, heban, kopce termitów a nawet wdrapać się na palmę. 🙂

Wspólny dojazd taksówką kosztował nas po 200,- dalasi od osoby, a wstęp do parku 850,- dalasi.

Zwiedzanie rozpoczęliśmy od wejścia na wieżę widokową, skąd mogliśmy podziwiać bujną roślinność i meandry dopływów rzeki Gambia.

Następnie popłynęliśmy łódką, żeby zobaczyć lasy namorzynowe, ciekawe ptaki oraz ostrygi.

Lasy namorzynowe czy inaczej mangrowe, tworzą mocno splątane ze sobą korzeniami drzewa, które często sięgają i 20 metrów, występują one w całej strefie międzyzwrotnikowej, wzdłuż brzegów morskich oraz w ujściach rzek. Jest to roślina wiecznie zielona. Jest nazywana przez miejscowych także „drzewem idącym” – ponieważ wypuszcza korzenie z owoców, które na nich rosną wprost do wody, co powoduje jakby ciągłe ich przemieszczanie.

Kiedy następuje przypływ lub pora deszczowa, często widać tylko korony drzew, w czasie pory suchej – można zobaczyć w  całości drzewa i ich korzenie do których były przylepione miliony ostryg.

Połowem ostryg zajmują się kobiety, które odcinają je ostrymi nożykami, zaopatrzone w grube rękawice, gdyż krawędzie muszli ostryg, są tak ostre, ze potrafią mocno poranić dłonie. Następnie ostrygami handluje się na lokalnym targu, nie są one tutaj uważane jakoś coś wyjątkowego, ani specjalnie wyrafinowanego, a muszle się ściera i wykorzystuje do bielenia domów.

Drugą część naszej wycieczki zaczęliśmy od wizyty u czarownika, który przepowiedział nam przyszłość. Moja maluje się w barwach różowych, ale szczegóły zostawię dla siebie 🙂

Następnie wyruszyliśmy na spacer gdzie mogliśmy podziwiać niesamowite drzewa: heban, baobaby, eukaliptus i całe mnóstwo innych.

Dla mnie najciekawsze były kopce termitów. Okazało się, że są one bardzo ważne dla lokalnej ludności. Osiedlając się ludzie sprawdzali jak wysokie są kopce termitów. Dlaczego? Dlatego, że kopce te są budowane na taką samą wysokość nad i pod ziemią, a królowa,  żyje na tafli wody, w chłodzie, na samym dnie. Stąd ludzie wiedzieli, jak daleko trzeba będzie kopać studnię.

Widzieliśmy też gniazdo czarnych mrówek, a na koniec mogliśmy spróbować swoich sił we wspinaniu się na palmę.

2. Serrekunda Market

Uwielbiam targowiska. Uwielbiam oglądać stoiska, patrzeć co sprzedają i kupują mieszkańcy w danym kraju. Co jest ciekawego do jedzenia. Zawsze wyszperam coś ciekawego.

Tym razem również na chwilę udało nam się wybrać na targ do największego miasta Gambii – Serrekunda. Serrekunda Market położony jest w plątaninie uliczek i jest na prawdę potężnych rozmiarów. Wszystko miesza się tutaj na kolorowych straganach, lub zwyczajnie na stołach, czy gazetach.

Bardzo dużo jest tutaj sklepików oferujących pasma do przedłużania włosów oraz peruki, niesamowite loki, fale lub wręcz sprężynki w kolorach naturalnych lub niekoniecznie: różowych i niebieskich.

Podobnie sklepiki z materiałami oferują niesamowity wybór woskowanej bawełny (podobno woskowana bawełna lepiej chłodzi ciało) w milionach wzorów i kolorów. Kobiety uwielbiają się stroić, a tutaj wybierają niesamowicie kolorowe materiały i cekiny. Pomiędzy tymi sklepikami, ktoś  na ziemi sprzedaje papryczki chilli (tutaj są one żółte) lub ryby świeże albo wędzone, przepędzając znad nich tabuny much gazetą.

3. Po prostu plaża!

Ale będąc na wakacjach, nie zapomnijcie o plaży. Te nad oceanem są wyjątkowo szerokie, można znaleźć tu przepiękne muszle, popływać, powygrzewać się na piasku, albo w niedzielę pograć w piłkę z lokalsami.

Gambia mnie absolutnie urzekła! W następnym poście napiszę Wam trochę o jedzeniu tutaj, które jest całkiem smaczne i ciekawe.

Wiem już, ze następnym razem muszę zobaczyć stolicę kraju – Banjul i pojechać dalej na zachód, gdzie jest zdecydowanie mniej turystycznie.

    1 Comment

  1. Jadę z Tobą!

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj Małgo on tour!

Dołącz do mnie, aby otrzymywać informacje o nowych postach lub ciekawych wydarzeniach.

Subskrypcja zakończona sukcesem!

Pin It on Pinterest

Share This