Navigation Menu
Masada, Ein Gedi i Morze Martwe

Masada, Ein Gedi i Morze Martwe

By on Paź 14, 2018 in Azja, Izrael | 0 comments

Pobyt w Izraelu trwał zaledwie tydzień, a planów zrobiłyśmy na pobyt przynajmniej miesięczny. Zamierzałyśmy odwiedzić najważniejsze zabytki, oddać się także słodkiemu lenistwu na plaży, ale ważnym punktem programu była Masada i Morze Martwe. Z Tel Avivu droga trasa do Masady to zaledwie 162 kilometry, więc rozważałyśmy wynajęcie samochodu.  Trzeba była wziąć pod uwagę jeszcze inne okoliczności, na przykład takie, że dla nas, wyjazd był możliwy tylko w piątek, a wiadomo, że w piątkowy wieczór zaczyna się szabas. W czasie szabasu, czyli od piątkowego wieczoru wszystko, a na pewno większość miejsc będzie pozamykana, z tego powodu, aby uniknąć komplikacji i zaoszczędzić czas, zdecydowałyśmy się na wyjazd z Abraham Tours (więcej o nich tutaj).

Co prawda wyjazd został zaplanowany na godzinę 2:30, ale dzięki temu mieliśmy podziwiać wschód słońca nad Masadą, odwiedzić Park Narodowy Ein Gedi i popływać, czy raczej poleżeć, w Morzu Martwym. Powrót do Tel Avivu był zaplanowany na godzinę 15:00.

I to była zdecydowanie najlepsza opcja.

Szabat, szabas – to w judaizmie ostatni dzień tygodnia, czyli sobota, a słowo z hebrajskiego oznacza „odpoczynek”. Według obecnego kalendarza żydowskiego Szabat zaczyna się wieczorem i trwa od zachodu słońca w piątek.do zachodu słońca w sobotę. Żydzi ortodoksyjni nie wykonują w Szabat czynności, które Halacha określa jako pracę. Żydzi konserwatywni nie przestrzegają ściśle zasad Szabatu, żydzi wyznający judaizm reformowany dają pierwszeństwo zaleceniom etycznym, a przestrzeganie i odprawianie obrzędów rytualnych pozostawiają do własnej odpowiedzialności.

Więcej wyczytacie m.in. na Wikipedii.

Z Tel Avivu ruszyliśmy o 02:30, w kierunku Jerozolimy, gdzie był kolejny przystanek, a następnie w kierunku Masady, po drodze przekraczając granicę Autonomii Palestyńskiej, przyznam się szczerze, że moment ten pamiętam jak przez mgłę, ale zdecydowanie nie było żadnych problemów, zorganizowanych grup wycieczkowych jest bardzo dużo.

Na miejsce dojechaliśmy o godzinie 05:00, a słońce nie zamierzało jeszcze wstawać. Ustawiliśmy się w kolejce po bilety wstępu, (28,- ILS) od godziny 08:00 na Masadę wjeżdża kolejka linowa, a tak wcześnie rano można dostać się tam tylko krętą, kamienistą drogą zwaną „Snake Path”.

Masada to ogromna twierdza wybudowana na płaskowyżu wyrastającym 300m nad Morzem Martwym i tworzy przedłużenie Pustyni Judzkiej, ale jest odcięty od niej kanionami. Wybudował ją Herod w 43 r. p.n.e. jako schronienie przed ewentualnym buntem poddanych.

Obecnie oprócz ruin twierdzy można podziwiać niesamowite widoki.

Żródło: Berlitz, Przewodnik Ilustrowany, Izrael

Spokojnym tempem „Wężową Drogę” pokonamy  przez około 1 godzinę i 15 minut, bo przecież trzeba robić co chwilę zdjęcia. Pomimo wczesnej pory jest bardzo ciepło, a my na wstępie żałujemy, ze nie zabrałyśmy ze sobą latarki, bo jest bardzo ciemno i dopiero po około 30 minutach wędrówki zaczyna się szarówka.

Na szczycie chcemy być przed wschodem słońca, żeby podziwiać w jego blasku pustynię i położone niedaleko Morze Martwe.

Droga powrotna, trwa krócej ok. 45 minut, ale na prawdę jest gorąco.

Uwaga: jeśli jedziecie na wschód słońca warto zabrać ze sobą czołówkę, i wygodne buty – zawsze, bo cała droga jest zbudowana z kamieni

Z Masady do Ein Gedi jest około 15 kilometrów, więc przejazd nie zajmuje nam zbyt dużo czasu. Po drodze widzimy opuszczone domy, okazuje się, że ziemia w tych okolicach, za sprawą podziemnych źródeł miejscami zapada się, pochłaniając ze sobą domostwa, wielu ludzi trzeba było z tych okolic ewakuować.

Przy wejściu do parku narodowego ponownie kupujemy bilety za 28,- ILS.

Ein Gedi jest przepiękne, jego specyficzne położenie, w depresji Morza Martwego, powoduje, że rozwija się tutaj roślinność podzwrotnikowa, między innymi taka jak: drzewa balsamowe, palmy i różnorakie owoce. Możemy spotkać tu dziko żyjące zwierzęta, i nam udało się wypatrzyć dziko żyjące koziorożce, i jeszcze kogoś, kto mi trochę przypominał świstaka 🙂

Czas, który mogliśmy spędzić w tym miejscu pozwolił nam przejść pustynnym kanionem prosto do Wodospadu Dawida. Poniżej można zobaczyć poglądową mapkę parku.

Oczywiście odwiedzenie jednego dnia Masady, Ein Gedi oraz Morza Martwego jest możliwe, ale jednak czas jest dość ograniczony. Odwiedziłam te miejsca w kwietniu, i już było bardzo gorąco, pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą wodę, jakieś przekąski oraz ochronę przed słońcem – czapka to dobry pomysł.

Ostatni, wyczekiwany, etap wycieczki to krótki odpoczynek nad Morzem Martwym.

Wszystkie plaże nad Morzem Martwym są płatne. Ich ceny wahają się w granicach od 55,- do 85,- ILS. Nasz bilet był wliczony w cenę wycieczki, dostaliśmy także w cenie ręczniki, co jest dość istotne, bo błoto, którym będziecie mieli ochotę się obłożyć, mocno brudzi.

Pierwsze wrażenie wejścia do wody jest dziwne, coś kłuje w stopy – ogromne kryształy soli, i ma się wrażenie, jakby woda była zmieszana z olejem. Ale aż ciężko sobie wyobrazić, ze będzie za chwilę unosiła nas na swojej powierzchni. I unosi! Niesamowite! Nie da się płynąć, bo cały czas będzie Was wypychać do góry. Ale jednocześnie doskonale wpływa na skórę.

Być może będziecie mieli dylemat czy wybrać kąpiel „na dziko” czy na płatnym kąpielisku. Wyjaśnię dlaczego jednak warto zapłacić parę szekli. Plaże wyznaczone mają bezpieczne zejście do wody i zabezpieczony brzeg, przy którym można obłożyć się cudownym błotem. W innych miejscach spadek brzegu jest często bardzo duży lub mocno błotnisty, a uwierzcie, że takie błoto potrafi dosłownie wessać człowieka. Poza tym płatne kąpieliska są zagospodarowane: są leżaki, prysznice, możliwość zdeponowania osobistych rzeczy czy kupienia czegoś do picia i jedzenia. Nie muszę chyba tłumaczyć, co oznacza zatarcie oka słoną wodą i brak możliwości przemycia go…

Na terenie kąpieliska jest mnóstwo stoisk z oryginalnymi kosmetykami z solą lub błotem z Morza Martwego, jednak przygotujcie się na to, że ceny tych specyfików są wysokie.

Morze Martwe to w zasadzie bezodpływowe jezioro położone na pograniczu Izraela, Palestyny i Jordanii. Jest to najniżej położone miejsce na świecie -422 m i ciągle się obniża. Niestety jego objętość w ciągu ostatnich 40 lat zmniejszyła się aż o 30%.

Zasolenie jest tu ogromne. Średnio szacuje się je na 26% (na powierzchni lustra jest to około 22%, a na głębokości 50 metrów nawet 36%). Oprócz soli zawiera wiele cennych minerałów takich jak: sole bromu, jod, magnez, które zbawiennie wpływają na układ nerwowy, łagodzą łuszczycę, reumatyzm, choroby układu oddechowego i wiele innych.

Co jest ciekawe, z powodu wysokiej zawartości tlenu w powietrzu w tym regionie oraz intensywnemu parowaniu słonej wody, nawet nie używając kremów z filtrem jesteście bezpieczni.

Skąd nazwa Morze Martwe? Otóż przy tak wysokim zasoleniu nie ma w nim w ogóle żadnych form życia organicznego. Było także nazywane Morzem Cuchnącym, ze względu na specyficzny zapach albo Morzem Asfaltowym (ponieważ jednym z ciekawszych zjawisk, jest wydobywanie się ze szczelin w dnie morza asfaltu, który od czasu do czasu, pozbywszy się soli, wypychany jest przez wodę na brzeg).

Według historii to właśnie na dnie Morza Martwego znajduje się Sodoma i Gomora.

Podsumowując – absolutnie warto! Masada robi niesamowite wrażenie, podobnie krajobrazy, roślinność i zwierzęta w Ein Gedi. A jeśli kiedyś będę się jeszcze wybierać na wakacje „na leżak” to bardzo chciałabym spędzić kilka dni w jakimś spa nad Morzem Martwym, słona woda ma zbawienny wpływ na skórę, a unoszenie się na spokojnej wodzie niesamowicie relaksuje.

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj Małgo on tour!

Dołącz do mnie, aby otrzymywać informacje o nowych postach lub ciekawych wydarzeniach.

Subskrypcja zakończona sukcesem!

Pin It on Pinterest

Share This