Navigation Menu
Święto Dipawali czyli koniec trekkingu w Nepalu – podsumowanie

Święto Dipawali czyli koniec trekkingu w Nepalu – podsumowanie

By on Lut 3, 2019 in Azja, Nepal, Świat | 0 comments

Jakoś przeżyłam ten najgorszy lot mojego życia, na trasie Lukla – Kathmandu. Co prawda trwał tylko (i aż) 45 minut, ale w ogóle latanie to nie jest to co lubię najbardziej.

Z lotniska do centrum Kathmandu, najlepiej dostać się taksówką, ale trzeba wyjść trochę dalej niż przed sam terminal, ponieważ oczywiście ceny są kosmiczne, taksówka nie powinna kosztować więcej niż 300 – 400 rupii nepalskich. Na szczęście spotkałam dwóch chłopaków, którzy po trekkingu też wracali do centrum, więc pojechaliśmy razem.

Wróciłam do „naszego” hostelu na Paknajol – tam została część rzeczy, które nie były w trakcie trekkingu potrzebne.

W mieście panowało takie dziwne poruszenie i wzmożony ruch. Okazało się, ze nadchodzą obchody Nowego Roku! Tak, tak, nic nie pomyliłam – lud Newari zaczynał obchody 1135 roku.

Jak w każdym kraju, Nowy Rok – to i nowy poczatek, nadzieja na lepsze jutro. Nepalczycy przygotowywali się do święta bardzo intensywnie: przed każdym domem, sklepem, firmą usypywano kolorowe madale i zapalano maślane lampki – to wszystko ma zapewnić szczęście i dobrobyt.

W tym samym czasie obchodzone było Święto Dipawali, czyli hinduistyczne święto światła. Do stolicy zjeżdża się wówczas mnóstwo ludzi, zespołów muzycznych, które na każdym kroku wesoło grają, różnego rodzaju trup artystycznych, ale też wielu żebraków, którzy w tym czasie liczą na większą hojność. Święto trwa kilka dni. Swoją dorgą to niesamowite

Także udało mi się wrócić na niekończącą się imprezę 🙂 oprócz tego, w ciagu dnia miałam mnóstwo czasu, żeby wolnym krokiem pochodzić po ulicach, pozaglądać w podwórka, odkrywając co chwilę jakąś nową świątynię.

Na powrót mojej ekipy czekałam 4 dni, ale jak wreszcie dotarli mogliśmy jeszcze pozwiedzać i nawet pójść do kina (ewenement: film trwał 3 godziny, w połowie była przerwa, mozna było pójść po świeżą colę i nowy popcorn 🙂 )

I tak nasz pobyt w Nepalu dobiegł końca. Oczywiście w ostatni dzień zamiast spieszyc się na lotnisko, poszliśmy jeszcze na śniadanie w White House. Kierowcy pędzili jak szaleni i na szczęście udało nam się zdąrzyć, ale mało brakowało i utknęlibyśmy jeszcze na przynajmniej kilka dni.

Do zobaczenia Kathmandu, do zobaczenia Nepal – bardzo chcę tu wrócić – moze na Annapurna trek, albo Langtang, czas pokaże

No to teraz podsumujmy.

Czas trwania wyjazdu: 19.09.2014 – 02.11.2014 (liczony z podróżą), w sumie: 45 dni

Czas trekkingu: 26.09.2014 – 22.10.2014, w sumie: 27 dni w górach

Wydatki: 8000 zł + bilet lotniczy 2500 zł (i w tym jest wszystko łącznie z opłatami za trekking, jedzeniem, noclegami, transportem oraz zachciankami)

Wydatki dodatkowe: sprzęt – sprawa bardzo indywidualna, zależy od tego co już masz, a co musisz dokupić, nie żałuj pieniędzy na dobre buty, kurtkę, śpiwór, rękawice, okulary – przydadzą Ci się na kolejnych wyjazdach!

Za mniej więcej porównywalne pieniądze spędzisz na zorganizowanym wyjeździe 14 dni, ale pamiętaj, ze wybierając naszą opcję, musisz większość spraw załatwić sam, więc zawsze jest to coś za coś.

W Kathmandu istnieje mnóstwo agencji organizujących trekkingi (zobacz np. tutaj), ale tak na prawdę każdą opcję trzeba sprawdzić samemu. Trekkingi można załatwiać w dwojaki sposób: wynajmując tragarza i przewodnika na cały trekking lub tylko na część, podczas której jest niezbędny – jak np. zdobywanie szczytów powyżej 6000m (tak my zrobiliśmy), ale pamiętaj, ze wówczas cały czas nosisz sam swój plecak (to był mój koszmarek) i musisz posługiwać się mapą.

Którąkolwiek opcję wybierzesz – warto!

Jeśli masz jakieś pytania lub wątpliwości, jeśli wybierasz się do Nepalu a chcesz się o coś dopytać – śmiało pisz!

Post a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Subskrybuj Małgo on tour!

Dołącz do mnie, aby otrzymywać informacje o nowych postach lub ciekawych wydarzeniach.

Subskrypcja zakończona sukcesem!

Pin It on Pinterest

Share This